Co lubię?
Po pierwsze - regularność posiłków. Nie toleruję spóźnień. Natomiast częstotliwość, owszem, może się zwiększać.
Po drugie - żeby było mięsko. Dużo mięska.
Po trzecie - jedzenie na wynos. Najlepsze są te kawałki, które można porwać w zęby i przenieść poza miskę. Sprawdza się tu zależność, że im lepszy kawałek, tym dalej trzeba go zanieść. Saszetki wysypujemy blisko miski, a mięsko wynosimy do drugiego pokoju. Niech kruszeje. Opróżnianie miski ma też tę zaletę, że człowiek może się ulitować i dodać coś jeszcze. Bo przecież tak nam smakowało...
sobota, 16 listopada 2013
czwartek, 14 listopada 2013
Guzik po drugiej stronie lustra
Ten drugi kot to jakiś dziwny jest. Zazwyczaj spokojny, przemyka za szybą we własnych sprawach i nie zwraca na mnie uwagi. Ale od czasu do czasu jakby go coś opętało - stroszy się, wygina i przybiera pozycję do ataku. Ogon ma w kształcie szczotki do butelek, a oczy to mu się tak świecą... No to ja wtedy muszę zareagować, no muszę, przecież honor Kota bezwzględnie tego wymaga. A że jestem szybki jak czarna błyskawica i swoich wrogów niszczę jednym pacnięciem łapą, więc tamten nie ma po prostu szans. Łups - i odchodzi jak zmyty! Nie wiem tylko, dlaczego mnie potem tak dziwnie nos boli... przecież wygrałem?
Subskrybuj:
Posty (Atom)