wtorek, 8 października 2013

Dzień pierwszy

(komentarz)
Po powrocie z pracy Guzika nie było widać. Najwyraźniej strefa podłóżkowa to jego na razie ulubione terytorium. Zawartość miseczki jednak zniknęła, a w postawionej tymczasowo kuwetce ktoś grzebał. 
Po jakimś czasie Guzik wychynął spod łóżka i jak gdyby nigdy nic zaczął się domagać głaskania. Miauczy na razie prosząco, ale ma zadatki na głaskowego terrorystę. Zaczynam się zastanawiać, czy to aby na pewno sterylizowany kocur, a nie kotka w rui...Jest jeszcze mocno niepewny, ale pozwala się na chwilę wziąć na ręce, łasi się, zaczyna eksplorować otoczenie. Początkowo z niepokojem przeglądał się w dużym lustrze na szafie, ale potem uznał, że tamten kot jest chyba niegroźny. Też czarny, ale dużo bardziej wystraszony ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz