środa, 29 lipca 2015

Pan na włościach

Niedługo miną 2 lata, odkąd Guzik po raz pierwszy obwąchał swój nowy dom. Proces zżywania się możemy śmiało uznać za zakończony, teraz to już głównie zażywanie. Snu, jadła i głaskania.

Głaskanie jest bardzo ważne. Niedobory są skrupulatnie rejestrowane i uzupełniane w sposób czasem szorstki (gryzienie w łokieć dla zwrócenia uwagi na biedne, znudzone maleństwo...) a czasami absolutnie uroczy (mokre całuski i nadstawianie kuperka), ale zawsze w ilościach przewidzianych na kotodobę. W razie nieobecności ilości się kumulują.

Wychodzenie z domu staje się kłopotliwe. Guzik głośno protestuje, kiedy rano zbliżam się do szafki z butami. Trzeba go czymś zająć - najlepiej wrzucając ulubione chrupki do jego kartonowego domku - żeby cichaczem wymknąć się za drzwi.

Za to otwierając je po powrocie mogę spodziewać się czarnej ciekawskiej głowy w szparze drzwi.  O ile oczywiście nie użyłam wcześniej domofonu. Domofon nasz wróg - zwiastuje nadejście Obcych, więc na wszelki wypadek trzeba się schować pod łóżko. E, to Ty dzwoniłaś? Przecież zawsze otwierasz kluczem! A, ręce miałaś zajęte torbami. Na zakupach byłaś? Pokaż! Co mi kupiłaś?

Nie będę jadł, jak cię nie ma. Tu usiądź i popatrz. Z talerzyka też nie chcę. Na płaskim lepiej smakuje. Albo z ręki, A tak w ogóle, to nie kupiłaś przypadkiem szynki? Co z tego, że ta puszka była dwa razy droższa? Nie będę tego jadł i tyle. Mam swoje wymagania.
Ale i tak mnie kochasz.




   

czwartek, 14 sierpnia 2014

Guzik się wita

Kiedy wreszcie - zawsze za późno - jego Człowiek pojawia się w drzwiach Guzikowego domu, ma okazję zaobserwować kilka rodzajów powitań:

1. Najbardziej spektakularne - powitanie "na egipskiego niewolnika".
Kot właśnie się obudził, więc zmierza ku nam, jednocześnie usiłując się przeciągać.Przednimi łapami wykonuje wiernopoddańczy ukłon, tylnymi malowniczo powłócząc. Wygląda to, jakby dosięgnął go nagły paraliż połączony z tańcem św. Wita.

2. powitanie "jestem czujny"
Kot właśnie się obudził, ale nie chce mu się wstawać z fotela. Podnosi tylko głowę, nastawia uszy i udaje zaangażowanie w rzeczywistość.

3. powitanie: "co mi przyniosłaś?"
Kot waruje przy drzwiach wejściowych. Głośno miaucząc, od samego progu usiłuje zbadać zawartość torby z zakupami. Tylko błyskawiczna interwencja żywnościowa chroni człowieka przed  kocim fochem lub potknięciem o ruchomą, czarną barykadę z kota.

4. powitanie "ach, jak było strasznie" sugeruje, że podczas nieobecności człowieka jakieś niepokojące hałasy zakłócały błogi sen Guzika. Przepłoszonego kota trzeba wtedy ugłaskać, ukoić zszargane nerwy masażem ulubioną szczotką, generalnie zająć się i przyhołubić. Tylko wtedy zdecyduje się na spożycie skromnego obiadu, o ile oczywiście nie przynieśliśmy mięska. Wtedy może się skusi na podwójną porcję...

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Podstawowe zasady żywienia kota

1. Żyw kota, a będziesz żyw.
2. Ustal stałe godziny posiłków kota, a już nigdy nie spóźnisz się do pracy. Nawet w niedzielę.
3. Kotu najbardziej smakuje szynka. Zwłaszcza z twojej kanapki.
4. Niezbadane są wyroki kociego podniebienia.A człowiek niech się stara.
5. Jedzenie z miski jest dla mięczaków. Żarcie smakuje o wiele lepiej poza nią. A najlepiej z ręki człowieka.
6. Kot wywącha szynkę, nawet jeśli jej jeszcze nie kupiłeś.
7. Kota nie oszukasz -  mięso "z promocji" nie przejdzie.Chyba że w sosie curry...
8. Mucha też białko. Zapewne.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Jestem piękny i wcale się tego nie wstydzę.


 
tu w wersji dumnej

a tu w zadumanej


I kto powiedział, że jestem czarnym kotem?!
Przecież moje futro jest w kolorze gorzkiej czekolady...




piątek, 28 marca 2014

Kot wodny

Guzik najwyraźniej ma w sobie coś z tygrysa. Nie chodzi o pazury,choć są imponujące i znakomicie się sprawdzają jako nie znoszące sprzeciwu zaproszenie do zabawy. I nie chodzi o czającą się u kresu każdej przytulanki gotowość do pożarcia głaszczącej ręki. Natomiast te wielkie, piękne koty są wyjątkiem, jeśli chodzi o sympatię do wody, którą podziela Guzik.
W jego przypadku niepohamowana ciekawość przeradza się w rodzaj fascynacji każdym cieknącym z kranu strumykiem, odgłosem wody w rurach, nalewaniem herbaty etc. Mam w związku z tym najczęściej podlewane kwiaty w mieście. Guzik przychodzi i głośno domaga się, żebym wzięła konewkę i skierował strumień wody do doniczki, a on wtedy rzuca się na niego z zaciekłością berserka, dopada i zmusza do posłuszeństwa.
Moc przyciągania ma też prysznic - Guzik usiłuje sprawdzić, co też takiego dzieje się za zasłoną. Włazi na brzeg wanny, hipnotyzuje wzrokiem kurki, rozciąga się w charakterze dywanika, albo czatuje na każdą kroplę spływającą po kafelkach. Słyszałam, że picie wody morskiej może doprowadzić do obłędu, ale żeby kranowej?

sobota, 25 stycznia 2014

Bam! czyli nowy Galileusz

Mój brat jako dziecko miał zwyczaj wyrzucać przez balkon wszystko, co tylko się dało. Obserwowanie działania grawitacji najwyraźniej go fascynowało. Rzucał, wołając głośno BAM! Do tej pory ma wybitnie ścisły umysł.
Guzik ma podobnie, tylko bez bam. Napotkane przedmioty dzieli na zbyt ciężkie i wystarczająco lekkie, żeby je zrzucić. Te drugie najpierw bacznie obserwuje, potem trąca łapką, a wreszcie strąca, śledząc ich lot w ekstazie. Pewnie sprawdza, czy spadają z jednakowym przyspieszeniem. Tylko czekać, kiedy nauczy się miauczeć BAM...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Kot księżycowy

Mój kot, podobnie jak Księżyc, ma fazy. Tyle że w przeciwieństwie do poczciwego satelity zmiany są nagłe i nieprzewidywalne...

Faza 1.
Kot-koteczek
Łasi się, owija wokół nóg, patrzy miłośnie w oczy i mruczy w ucho. Wpycha mokry nosek w dłoń, podstawia się do głaskania i przywiera jak największą powierzchnią. Faza najprzyjemniejsza, ale może znienacka przeistoczyć się
w fazę 2.
Kot-ludożerca
Ni stąd ni zowąd rzuca się z zębami na dłoń niedawno tak lubianą, jakby nagle stała się jego wrogiem najgorszym. Nawet jeśli się szybko cofnie rękę, potrafi doskoczyć i dziabnąć złośliwie. Po czym wcale nie ucieka (chyba że człowiek narobi wrzasku), tylko spokojnie kładzie się obok... Faza druga może w ciągu kilkunastu sekund powrócić do fazy 1. lub zapowiadać fazę 3:
Kot-wieczny łowca
Wszystko jest muzyką -  śpiewali bracia Golcowie, a dla kota wszystko jest okazją do polowania. Przy czym hierarchia ważności potencjalnych ofiar jest następująca:
  • sznurek (TEN sznurek, Sznurek nad sznurkami, pierwszy i najważniejszy, zakończony czerwoną tasiemką, którą tak miło jest przeżuć w zębach, ten sznurek, który co rano ląduje na łóżku czlowieka na znak, że czas na Łowy) 
  • wszystkie pozostałe sznurki, troczki, tasiemki, nitki i wstążeczki.
  • sikorki za oknem (obiekty nieustannej fascynacji, wybłagane co rano, obszczekiwane z daleka, niestety próby polowania zakończone nieprzyjemnym spotkaniem z szybą balkonową)
  • mysz pod każdą postacią (zwłaszcza to małe coś, które porusza się pod powierzchnią monitora)
  • kulki z folii aluminiowej (odpowiednie zwłaszcza do turlania, nadają się do polowania w nocy lub kiedy człowieka akurat nie ma pod łapą)
  • strumień wody (może być w umywalce, ale najlepszy jest ten z konewki, którym człowiek usiłuje podlać kwiaty. Połowa wody ląduje obok skrzynki - hurra!)
  • każda inna rzecz ruchoma lub potencjalnie ruchoma (czyli taka, którą można uruchomić łapą lub zgrabnym machnięciem ogona)
Po fazie łowów następuje faza 4.
Kocia regeneracja (w przypadku Guzika jako kota stosunkowo młodego faza trwa najkrócej. Niestety.)
W tej fazie kot przede wszystkim śpi. Posila się. Myje. Kuwetuje. Udaje normalnego kota.

Jest jeszcze jedna faza, nie wiadomo czy nie najgroźniejsza, bo może się przekształcić w każdą inną.
Faza 5 pt. Kot się nudzi.
W tej fazie racjonalność czynności kota jest poważnie nadszarpnięta, podobnie jak przepisy bhp. Na plan pierwszy wysuwa się namolność granicząca z natarczywością, którą doprowadza człowieka do działań desperackich: karmienia kota poza wyznaczoną porą albo skazane na porażkę próby przekonania go, by zaprzestał wygryzania dziury w telewizorze. Ujawniają się wówczas niepokojące skłonności Guzika do zachowań paranoicznych: atakowania własnego odbicia w lustrze lub uciekania przed atakiem (z) powietrza.
Jedynym lekarstwem dla kota znudzonego jest dostarczenie mu takiej ilości rozrywki, która wyczerpie jego zasoby energii i doprowadzi do fazy 4.  

aaaaaaaaaaua
Niestety, tym razem się nie udało. Faza 5 przeszła w fazę 2. Kot naprychał i poszedł coś zjeść.
Albo blog, albo kot. Innej opcji nie ma...