czwartek, 14 sierpnia 2014

Guzik się wita

Kiedy wreszcie - zawsze za późno - jego Człowiek pojawia się w drzwiach Guzikowego domu, ma okazję zaobserwować kilka rodzajów powitań:

1. Najbardziej spektakularne - powitanie "na egipskiego niewolnika".
Kot właśnie się obudził, więc zmierza ku nam, jednocześnie usiłując się przeciągać.Przednimi łapami wykonuje wiernopoddańczy ukłon, tylnymi malowniczo powłócząc. Wygląda to, jakby dosięgnął go nagły paraliż połączony z tańcem św. Wita.

2. powitanie "jestem czujny"
Kot właśnie się obudził, ale nie chce mu się wstawać z fotela. Podnosi tylko głowę, nastawia uszy i udaje zaangażowanie w rzeczywistość.

3. powitanie: "co mi przyniosłaś?"
Kot waruje przy drzwiach wejściowych. Głośno miaucząc, od samego progu usiłuje zbadać zawartość torby z zakupami. Tylko błyskawiczna interwencja żywnościowa chroni człowieka przed  kocim fochem lub potknięciem o ruchomą, czarną barykadę z kota.

4. powitanie "ach, jak było strasznie" sugeruje, że podczas nieobecności człowieka jakieś niepokojące hałasy zakłócały błogi sen Guzika. Przepłoszonego kota trzeba wtedy ugłaskać, ukoić zszargane nerwy masażem ulubioną szczotką, generalnie zająć się i przyhołubić. Tylko wtedy zdecyduje się na spożycie skromnego obiadu, o ile oczywiście nie przynieśliśmy mięska. Wtedy może się skusi na podwójną porcję...

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Podstawowe zasady żywienia kota

1. Żyw kota, a będziesz żyw.
2. Ustal stałe godziny posiłków kota, a już nigdy nie spóźnisz się do pracy. Nawet w niedzielę.
3. Kotu najbardziej smakuje szynka. Zwłaszcza z twojej kanapki.
4. Niezbadane są wyroki kociego podniebienia.A człowiek niech się stara.
5. Jedzenie z miski jest dla mięczaków. Żarcie smakuje o wiele lepiej poza nią. A najlepiej z ręki człowieka.
6. Kot wywącha szynkę, nawet jeśli jej jeszcze nie kupiłeś.
7. Kota nie oszukasz -  mięso "z promocji" nie przejdzie.Chyba że w sosie curry...
8. Mucha też białko. Zapewne.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Jestem piękny i wcale się tego nie wstydzę.


 
tu w wersji dumnej

a tu w zadumanej


I kto powiedział, że jestem czarnym kotem?!
Przecież moje futro jest w kolorze gorzkiej czekolady...




piątek, 28 marca 2014

Kot wodny

Guzik najwyraźniej ma w sobie coś z tygrysa. Nie chodzi o pazury,choć są imponujące i znakomicie się sprawdzają jako nie znoszące sprzeciwu zaproszenie do zabawy. I nie chodzi o czającą się u kresu każdej przytulanki gotowość do pożarcia głaszczącej ręki. Natomiast te wielkie, piękne koty są wyjątkiem, jeśli chodzi o sympatię do wody, którą podziela Guzik.
W jego przypadku niepohamowana ciekawość przeradza się w rodzaj fascynacji każdym cieknącym z kranu strumykiem, odgłosem wody w rurach, nalewaniem herbaty etc. Mam w związku z tym najczęściej podlewane kwiaty w mieście. Guzik przychodzi i głośno domaga się, żebym wzięła konewkę i skierował strumień wody do doniczki, a on wtedy rzuca się na niego z zaciekłością berserka, dopada i zmusza do posłuszeństwa.
Moc przyciągania ma też prysznic - Guzik usiłuje sprawdzić, co też takiego dzieje się za zasłoną. Włazi na brzeg wanny, hipnotyzuje wzrokiem kurki, rozciąga się w charakterze dywanika, albo czatuje na każdą kroplę spływającą po kafelkach. Słyszałam, że picie wody morskiej może doprowadzić do obłędu, ale żeby kranowej?

sobota, 25 stycznia 2014

Bam! czyli nowy Galileusz

Mój brat jako dziecko miał zwyczaj wyrzucać przez balkon wszystko, co tylko się dało. Obserwowanie działania grawitacji najwyraźniej go fascynowało. Rzucał, wołając głośno BAM! Do tej pory ma wybitnie ścisły umysł.
Guzik ma podobnie, tylko bez bam. Napotkane przedmioty dzieli na zbyt ciężkie i wystarczająco lekkie, żeby je zrzucić. Te drugie najpierw bacznie obserwuje, potem trąca łapką, a wreszcie strąca, śledząc ich lot w ekstazie. Pewnie sprawdza, czy spadają z jednakowym przyspieszeniem. Tylko czekać, kiedy nauczy się miauczeć BAM...