Nadeszła wczoraj, kiedy to pewien ciężko przepłoszony (niezwykle odważny - prostuje Guzik) kot został wniesiony do swojego nowego Domu. Po otwarciu transportera jego niezawodny koci instynkt wskazał mu drogę pod najbliższe (a zarazem jedyne) łóżko. W tej bezpiecznej fortecy nikt go nie znajdzie przez tydzień! Po co by tak wytrwale hodował sierść w barwach ochronnych? Nawet czubek nosa i pazury powleczone są maskującą czernią. Gdyby nie oczy, mógłby spokojnie udawać dziurę w ścianie.
Tymczasem nastała noc.Barwy ochronne chwilowo przestały mieć znaczenie. Cały świat je przybrał. Wielki nowy człowiek spał kotu nad głową, można więc było wykorzystać moment na wstępny rekonesans. Bardzo wstępny, bo przebudzony najwyraźniej osobnik ludzki pojawił się na moment w drzwiach, więc trzeba było zarządzić natychmiastową ewakuację.
Świt. Grunt to zachować spokój. Osobnik ludzki kręci się po pokoju, wydając różne mało artykułowane dźwięki. Chyba trzeba będzie odpowiedzieć kulturalnie. A przy okazji zastosować wariant taktyczny - miauk rozbrajający. Trenowany od dzieciństwa. Dla wzmocnienia efektu zaryzykujemy wyjście ze schronu. Siła głosu i moc spojrzenia to broń, której nie oprze się żaden osobnik ludzki.
Warto też zastosować taktykę bliskiego kontaktu - atak głową i grzbietem.
I rzeczywiście. Człowiek nasilił szczebiotanie i postawił w zasięgu miseczkę z czymś smacznym. Zadanie wykonane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz