piątek, 18 października 2013

Duch łowcy

Taaak. Chyba mogę uznać cel za osiągnięty. Osobnik ludzki został podbity, pobity i ustawiony na właściwym, podległym miejscu. Potulnie spełnia wszystkie moje zachcianki, czasem tylko trzeba go zdyscyplinować, kiedy nie dość szybko łapie moje aluzje co do kolejnej rozrywki.

Zresztą od łapania to i tak jestem Ja. Ostatnio odkryłem, że można zmusić człowieka, żeby włączył zabawkę wodną – przekręca jakąś wajchę i z twardej rury lecą takie małe kropelki. Trochę niewygodnie jest balansować na śliskiej obudowie zabawki, ale za to jaka frajda, jak woda rozpryskuje się po całej łazience…

Jeszcze nie udało mi się złapać tej dziwnej ruchomej rzeczy za szybką, przed którą siedzi często człowiek. To chyba jakiś owad. Rusza się w taki nieskoordynowany sposób. I nie ma zapachu. Niestety osobnik ludzki dziwnie się denerwuje, jak usiłuję dopaść irytujące zjawisko pazurami albo zębami. Próbuje nawet nieudolnie przeprowadzić manewr deportacji. Ha! Naiwny. Nie wie, że siła walki i niezłomny upór Prawdziwego Kota nie znają granic!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz